
Z jednego ze sklepów z elektroniką w galerii Mazovia na Podolszycach zginęły cztery 32-calowe telewizory LCD. Jakim cudem ktoś wyniósł je niezauważony? Policjanci opowiadają: - Zrobili to ochroniarze. W nocy. Po tym jak odwrócili kamerę.
Kradzież pracownicy sklepu zgłosili w środę. Wtedy zauważyli, że na stanie brakuje im czterech wielkich telewizorów, wartych ponad 3 tys. zł każdy. Policjanci nie zastanawiali się długo - złodziejem nie mógł być raczej nikt z klientów. Żaden z nich nie byłby przecież w stanie niezauważony wynieść ze sklepu sprzętu tych rozmiarów. Wszystko wskazywało, że magazyn okradli dwaj zatrudnieni w sklepie ochroniarze.
Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze zatrzymali pierwszego z nich. Noc ze środy na czwartek mężczyzna spędził już w areszcie. Drugi wpadł w czwartek rano. - Ustaliliśmy, że do kradzieży doszło w niedzielę wieczorem - mówią policjanci z Podolszyc. - 21-letni płocczanin z o trzy lata starszym kolegą w niedzielę wieczorem postanowili coś ukraść. Mężczyźni doskonale wiedzieli, że galeria jest monitorowana, więc po zamknięciu sklepu odwrócili oko kamery i wynieśli telewizory.
Tylko gdzie one były? Policjanci przeszukali mieszkania ochroniarzy, ale niczego podejrzanego nie znaleźli. - Macie może działki, ogródki? - zapytali więc podejrzanych. No i jeden z nich miał - działkę na Radziwiu. A w niej cztery telewizory.
Za kradzież kodeks karny przewiduje do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło: Gazeta.pl